Kojarzysz te chwile tuż przed wyruszeniem w najbliższą podróż? Ba! Chwile ekscytacji, gdy ją dopiero planujesz? Może to cudowne, słodkie uczucie? A może ta ekscytacja powoli wżera się w ciebie powodując stres, niepokój i FOMO (strach przed przeoczeniem)?
Czy pierwszą myślą jest strach przed niezobaczeniem wieży Eiffla czy niezdobyciem wulkanu na Teneryfie? Czy czujesz jak adrenalina uderza w Ciebie niczym tsunami, kiedy uświadamiasz sobie, że nie wiesz, jak dotrzeć z lotniska do hotelu, jak kombinujesz gdzie zjeść najlepszy posiłek, żeby było “najbardziej lokalnie” czy analizując godziny odjazdu autobusów, by być na punkcie widokowym w chwili, gdy nie będzie tam ani jednego turysty i zrobisz to perfekcyjne zdjęcie?
Zatrzymaj się na chwile i pomyśl, co tak naprawdę czujesz.
A teraz … co jeśli powiem ci, że na najbliższym urlopie czy w najbliższej podróży nie musisz zobaczyć czy zwiedzić ABSOLUTNIE NIC?
Co to jest slow travel?
Slow travel to koncept, który mówi pokrótce o tym, by w swojej podróży po prostu zwolnić. Zero gonienia za modnymi miejscami na zdjęcia. Zero wbijania w tłumy na najpopularniejsze atrakcje. Po prostu napawanie się czasem spędzonym w zupełnie nowym miejscu, które poznawać mamy powoli, po kawałku, autentycznie i bez pośpiechu, pozwalając sobie wtopić się w nowy świat i jednocześnie naprawdę odpocząć.
Niepisane zasady slow travel
- Zaplanuj tylko to, co jest niezbędne – noclegi, dojazd na miejsce i opcje wyżywienia (w sensie podstawowym: czy jest sklep spożywczy niedaleko, czy musisz wziąć swoje jedzenie itp.).
- Nie rozglądaj się wokół za atrakcjami – pozwól sobie na miejscu zdecydować, co chcesz robić i jakie masz opcje. Daj się zaskoczyć, zamiast wyciskać każdą chwilę jak cytrynę.
- Daj się porwać lokalnym specjałom i iść za intuicją – nie sprawdzaj, ile gwiazdek ma knajpa, która ci się podoba. Po prostu tam pójdź.
- Weź ze sobą rzeczy, które umilą ci czas – czytanie na brzegu jeziora, którego nazwy nie umiesz wymówić może być równie cudownym doświadczeniem, co zwiedzanie nowych miejsc.
- Nie skreślaj żadnej aktywności jako “mogę to zrobić w domu”. Czytanie, pisanie, malowanie, gotowanie mogą smakować zupełnie inaczej w domu i w podróży.
- Postaw na obserwację tego, co cię otacza. W tej podróży chodzi o doświadczanie – oglądanie zupełnie innego kawałka świata oczami dziecka wchodzącego do sklepu z cukierkami.
Dlaczego warto zwolnić w podróży?
Nasze codzienne życie bywa naprawdę niezwykle męczące i obarczone stresem czy presją czasu. No bo przecież osiedlowy warzywniak zamykają o 17:00, a ty za wszelką cenę chcesz jeść zdrowo, rano musisz być na czas w pracy, by nie narazić się szefowi czy klientom, w internecie widziałaś, że ta spódnica, którą chcesz kupić jest już prawie wykupiona i musisz szybko zdecydować, czy chcesz ją w swojej szafie, a w restauracji, którą lubisz najczęściej twoje ulubione pierożki z grzybami wychodzą z menu jako pierwsze.
Niestety, choć bardzo chcemy odpoczywać w podróży i nazywamy to wypoczynkiem, niezmiernie często w czasie gdy nie musimy dosłownie nic, robimy sobie dokładnie to samo co w naszej codzienności. Śpieszymy się.
Niejednokrotnie złapałam się na tym, że w moich podróżach coś co miało być główną atrakcją w “menu”, zostało zepchnięte niemalże na sam dół listy przez naprawdę bardzo prozaiczne przyjemności (jak na przykład cudowne lody jedzone na zalanym słońcem rynku czy spacery w niedoceniane turystycznie miejsca). Często to, co daje nam najwięcej szczęścia w podróżowaniu, właśnie takie jest – proste i nieskomplikowane. Właśnie o to chodzi w podróżach typu slow travel – zatrzymaj się, zobacz, rozejrzyj, doświadcz. Im więcej luzu, tym lepiej.
Czy oznacza to, że powinieneś wybrać najnudniejsze twoim zdaniem miejscówki na urlop? Absolutnie nie! Pomyśl o tym w dwójnasób. Z jednej strony możesz pojechać na wycieczkę do Indii, gdzie twój plan będzie po brzegi wypchany atrakcjami: jednego dnia Taj Mahal, drugiego dnia Hampi, trzeciego dnia Czerwony Fort itd. W trakcie tego wszystkiego będziesz oczywiście chciał zjeść coś naprawdę dobrego i dopchać do najlepszej restauracji w okolicy, a w trakcie pobytu w hotelu skorzystać z każdej części strefy SPA, za którą przecież zapłaciłeś by zrelaksować się po długim dniu zwiedzania. Z drugiej jednak strony możesz pojechać do mniej turystycznego miejsca, gdzieś na uboczu tego kraju. Tam być może spróbujesz najlepsze curry w swoim życiu, poznasz najserdeczniejszych ludzi, jakich na oczy widziałeś, wbijesz się przypadkiem na indyjskie wesele lub festiwal kolorów holi, a już najbardziej zachwyci cię, kiedy o poranku leżałeś sobie z notatnikiem na brzegu jeziora i obserwowałeś życie toczące się na drugim jego brzegu jedząc samosy.
Jest różnica, prawda?
Slow Travel w dużym mieście
Czy ten koncept jest możliwy będąc w dużym mieście? Moim zdaniem tak, chociaż nie do końca polecam ich wybór, ponieważ łatwo wpaść tutaj w turystyczną pułapkę, o którą nam przecież nie chodzi. Zwracaj więc uwagę na ciekawą architekturę, ludzi, wchodź do miejsc, które cię interesują. Niejednokrotnie zupełnie przez przypadek odkrywałam w dużych miastach naprawdę magiczne chwile i miejsca, więc nie skreślałabym ich zupełnie z listy.
Jak zaplanować slow travel?
Nie ma nic prostszego, niż zaplanowanie tego typu wakacji.
Na początek znajdź swoje idealne miejsce na wypoczynek. Pomyśl o tym, czego chcesz doświadczyć, zamiast tego co chcesz zobaczyć. Oczywiście zwiedzanie nie jest zabronione w podróżach typu slow travel, jednakże nie jest to ich główny cel. Nie narzucaj sobie planów, nie rób wyliczeń, nie sprawdzaj transportów poza tymi, które są ci naprawdę niezbędne – po prostu daj ponieść się chwili, żyj nią tu i teraz. Najbardziej polecam wybierać miejsca oddalone od wszelkich turystycznych spotów, za to obfite w naturę. To w tych mało uczęszczanych zakamarkach często kryje się najwięcej ciekawych historii, ludzi czy kultury.
Zadbaj o swój transport na miejsce. Podczas planowania sprawdź i zarezerwuj pociągi, autobusy, wynajem auta czy lot samolotem. Ewentualnie możesz zobaczyć czy miejsce, do którego się wybierasz jest skomunikowane ze światem, ale nie poświęcaj temu zbyt wiele uwagi – wszystko na spokojnie ogarniesz na miejscu.
Sprawdź dokumenty. Czy potrzebujesz paszport lub wizę? Zadbaj o to najszybciej jak się da. Przygotuj się również w kwestiach waluty, którą będziesz płacić. Czy lepiej posiadać kartę czy mieć gotówkę?
Podstawowe elementy kultury osobistej. Jeśli wyjeżdżasz do innego kraju, nie olewaj savoire vivru tego miejsca. Sprawdź podstawowe zasady, by nikogo nie urazić już na wstępie.
Wyżywienie – zadbaj tylko o to, co podstawowe. Czy będzie na miejscu sklep spożywczy, w którym możesz robić zakupy? Czy wokół noclegu znajdziesz knajpki, w których będziesz mógł się stołować? A może wyjeżdżasz w głuszę i potrzebujesz mieć swoje zapasy? Na te pytania musisz odpowiedzieć sobie jeszcze przed wyjazdem.
Być może podział wypoczynku to niezły pomysł?
Dobrym pomysłem jest rozdzielenie swoich pomysłów na dwie kategorie:
wyjazd typu slow travel oraz wyjazd na typowe zwiedzanie.
Obie te kategorie można potraktować jako dwa bieguny, odmienne, różne, lecz równie satysfakcjonujące. Jedna niesie spokój, druga adrenalinę. Jedna wgryza się w moment, a druga przewija chwile jak kasetę wideo. Żadna z opcji nie jest tą lepszą czy gorszą, a też i wszystko zależy od naszych potrzeb. Czasem może być to właśnie zwolnienie tempa, zmiana otoczenia… a czasem potrzebujemy w swoim życiu wielkiego “bum” na zagranicznej, szalonej wojaży. Zabytki oblegane turystycznie są takie nie bez powodu, ale nie na nich kończy się samo poznawanie świata. Czasem warto zwolnić, zatrzymać się i chłonąć świat, który nas otacza bez presji zobaczenia czegokolwiek.
Może warto więc przed kolejnym wyjazdem zastanowić się na co właściwie masz ochotę?

