Norderney

Wyspy przy Morzu Wattowym w północnych Niemczech to dla mnie wciąż fenomen wśród turystyki. Urokliwe wysepki owszem mają swój unikalny klimacik i zachęcają do przyjazdu, ale zdecydowanie nie jest to typowa wakacyjna destynacja, bowiem pogoda bywa tu niezwykle zmienna, lato chłodne, a czasem wręcz zimne i burzowe. W dodatku dostać się i zostać na wyspie nie jest wcale tanio, a ceny w niektórych przybytkach bywają wręcz odstraszające.

Dlaczego więc jest to miejsce oblegane latem do tego stopnia, iż miejsca w hotelach rozchodzą się jak ciepłe bułeczki z początkiem roku kalendarzowego? Dlaczego ludzie płacą krocie za odwiedzenie miejsca, które nie zaoferuje im smażenia ciała na plaży ani pogody jak z bajki? Wreszcie czemu potrafią spędzić tu nawet dwutygodniowy urlop, pomimo tego, iż wyspę spokojnie zwiedzić można w jeden dzień rowerem?

Aby poznać piękno wysp Morza Wattowego trzeba tu po prostu przyjechać. 

Sama zakochałam się w Norderney, chociaż wcale się tego nie spodziewałam. Spędzając na wyspie cudowne trzy miesiące często słyszałam, że jest coś w tych wyspach, co karze nieustannie do nich wracać i nie mogę bardziej zgodzić się z tym zdaniem. 

Na tym lądzie znalazłam inny, miejscami wręcz bajkowy świat, pełen zwierząt i życia, a jednocześnie spokoju i ciszy. To mieszanka tak uzależniająca, że już tęsknię za tym dziwnym kawałkiem ziemi, który rok rocznie rozkochuje w sobie coraz więcej serc.

Kiedy jechać?

Zdecydowanie najlepszą porą roku na przyjazd jest lato. Wtedy pogoda jest tu najmniej kapryśna i mamy największą szansę na zaznanie odrobiny lata, co w parze z pięknymi plażami daje naprawdę znakomity wypoczynek. Pora letnia jest tutaj dość łagodna, temperatura rzadko kiedy przekracza 21 stopni Celsjusza, więc dla tych co za upałami nie przepadają, będzie tu wręcz idealnie. Niestety wyspa ta, jak i jej liczne koleżanki słynie z tego, iż opady występują tu często nawet w suchych miesiącach.

W zimie z kolei rzadko kiedy temperatura spada poniżej zera, ale nie to jest tutaj problematyczne. Wiatr potrafi wiać nawet 100 km/h, utrudniając znacznie relaks czy chociażby poruszanie się po wyspie. W takich warunkach o plaży można zapomnieć, ponieważ piasek na plażach jest drobniutki i zasypuje wszystko – włosy, ubrania, plecaki i cokolwiek innego spotka na drodze. Niemożliwym stanie się również poruszanie na rowerze, ponieważ całe Norderney to w zasadzie odsłonięte pagórki, nie dające szans na skrycie przed deszczem czy wiatrem.

Najlepszymi miesiącami na przyjazd zdecydowanie będzie więc przedział od czerwca do września.

To jest lato

Przewciwwiatrowa kurtka i burza na horyzoncie? To całe Norderney. Czasem wystarczy mrugnąć, by pogoda zmieniła się tu w kompletnie inną stronę. Większość turystów jednak nie zraża deszcz czy wiatr, chociaż zdecydowanie nie jest to wymarzona wakacyjna pogoda. Jednego dnia będzie lato, drugiego późna jesień. To cała magia tej wyspy.

Dojazd na wyspę

Na Norderney dużo łatwiej się dostać niż na inne wyspy Morza Wattowego, jednak warto mieć na względzie kilka faktów. Pierw musimy dostać się do miejscowości Norden (na kontynencie, dokładniej Norddeich), z której kursuje większość promów na pobliskie wyspy, w tym Norderney. W sezonie częstotliwość jest wystarczająca i szczerze mówiąc nie zauważyłam niebotycznych kolejek do promu. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, iż wyspa jednak ma swoją pojemność i z samochodem zabierają się na nią jedynie ci, którzy mają tam zapewniony nocleg. Promy w stronę Norderney kursują w godzinach od 6:15 do 20:30. Ceny są dość przystępne – dla dorosłego w 2024 roku bilet kosztował około 12,40 euro, dla dziecka powyżej 6 lat połowę ceny (poniżej tego wieku wstęp jest darmowy). Wyspa przyjazna jest też pieskom – piesek kosztować nas będzie 5,40 euro. Bilet można kupić online i tym samym zarezerwować sobie miejsce. Biletu nie wolno wyrzucać! Będzie wam potrzebny do rozliczenia podatku klimatycznego. Na wyspę płynie się dość krótko – około godziny. Można wybrać opcję ekspresową (tylko dla podróżnych pieszych) w koszcie 27,5 euro. Szczerze mówiąc jednak dla mnie te 30 minut różnicy to różnica żadna i strata pieniędzy.

Przyjazd autem na wakacje na Norderney jest zdecydowanie formą najbardziej komfortową – niestety nie najtańszą. Autem po wyspie nie wolno się poruszać, obowiązuje zakaz – przewieźć można jedynie bagaże przez najbliższą godzinę od zejścia z promu. Policja nie śpi i łapie czasem nawet rowerzystów, więc nie ryzykowałabym mandatu. Miejsce parkingowe jest oczywiście płatne – w zależności od tego, na jaki parking traficie ceny wahają się od 2 – 5,5 euro za dzień. Parkingi podzielone są na długo – i krótkopobytowe. Warto wcześniej zadbać o miejsce na parkingu i wykupić bilet online.

Jeśli wybieracie się komunikacją publiczną, do Norddeich dojedziecie wygodnie zarówno pociągiem jak i autobusem. Pociągi DB Bahn dojeżdżają praktycznie pod sam prom. Jeśli obawiacie się o zakup biletu można go kupić zarówno online jak i w automacie na peronie. Na przystań dojeżdżają również linie autobusowe firmy Sindbad.

Poruszanie się po wyspie

Na wyspie poruszanie się autem jest zabronione. W ten sposób przemieszczać się mogą jedynie mieszkańcy wyspy, którzy przeważnie używają do tego celu aut elektrycznych. Wyspa bowiem dba o swój unikalny klimat – i to nie tylko ten związany ze środowiskiem. Uliczki na wyspie są dość wąskie, parkingów ogólnodostępnych w samym miasteczku niewiele. Nie wyobrażam sobie, gdyby nagle wszyscy turyści wsiedli tam w auto i wyjechali na ulice. Spowodowałoby to kompletny paraliż i zwyczajnie odebrało wyspie tą cudowną małomiasteczkowość, dla której wszyscy tutaj przyjeżdżają. Jedynym odstępstwem jest tutaj przywiezienie bagaży pod hotel i z hotelu – zezwala się na maksymalnie 60 minutowy przejazd tylko i wyłącznie w tym celu. Poza tym auto pozostawia się na parkingu. Parkingi znajdują się niedaleko przystani, skąd odbija prom, miejsca jest wystarczająco, jak nie na jednym to na kolejnym.

Podstawowym środkiem lokomocji jest tutaj oczywiście rower. Na wyspie znajdziemy wiele działających wypożyczalni zarówno ze standardowymi dwukołowcami, jak i elektrycznymi. Cała infrastruktura pozwala na bezproblemowe poruszanie się rowerami, którymi zwiedzicie niemalże każdy zakątek. Niestety zła wiadomość jest taka, że wypożyczenie roweru nie jest tutaj tanie. Ceny wahają się od 10 do 27 euro za dzień w siodełku.

Dla fanów jeździectwa mam dobrą wiadomość – w Parku Narodowym są specjalnie dostosowane pod jazdę konną, miękkie ścieżki, niedostępne dla turystów pieszych (no, a przynajmniej nie powinni się oni nimi poruszać). Jeśli ktoś chciałby spędzić fajne wakacje w siodle Norderney zdecydowanie wam to umożliwi. Odpowiedniego wierzchowca z pewnością znajdą dla was stadniny znajdujące się na wyspie.

Czy da się przejść wyspę pieszo? Jasne, że tak. Pomóc w tym może również komunikacja miejska, która umożliwi dojazd w różne krańce wyspy. Bez względu na to czy jesteście zapalonymi długodystansowcami czy wolicie lekki spacerek Norderney was zadowoli. Po całym miasteczku kursuje kilka linii autobusowych, dla bardziej wymagających są również taksówki. Ceny wahają się między 1 a 3,5 euro za dorosłego w zależności od linii i trasy.

Co zobaczyć na Norderney?

Jak na tak niewielką wyspę Norderney ma naprawdę wiele do zaoferowania. W końcu nie bez powodu stała się jedną z najbardziej uczęszczanych wysp Morza Wattowego. Ciężko stwierdzić, która z atrakcji tej niewielkiej wyspy przyciąga turystów najbardziej – plaże, wiekowe budownictwo czy piękna, czysta natura. 

Park Narodowy

Norderney częściowo przynależy do Parku Narodowego Dolnosaksońskiego Morza Wattowego. Park ten jest niezwykle rozległy i obejmuje teren wielu niemieckich wysp znajdujących się w tym rejonie, a wszystko to po to, by chronić niezwykle unikalny krajobraz i bytujące tu zwierzęta i rośliny bez niszczenia ich. Jest to absolutny raj dla fanów ornitologii, gdyż na bagniskach dosłownie kwitnie ptasie życie. Chodzenie czy jazda na rowerze ścieżkami parku jest czystą przyjemnością. Godzinami przemierzałam tereny tego parku nigdy się nie nudząc. Dlaczego? Bo panuje tam nieustanna zmienność – roślin, przechadzających się tamtejszymi ścieżkami zwierząt czy absolutnie przepięknych zachodów słońca, a nawet burzowej aury. Pomimo tego, iż często znajduje się tam dość spora ilość turystów, nadal ma się wrażenie, że jesteśmy tam jedynymi gośćmi. Przestrzeń jakie dają porośnięte niziutką roślinnością wydmy jest absolutnie magiczna. Jeśli mamy szczęście dojrzymy tam zaprzyjaźnione stadko danieli. Na porządku dziennym zaś jest oglądanie (nie tylko w parku narodowym) królików, których jest tam istne zatrzęsienie.

Latarnia Morska

Jeden z ikonicznych punktów na wyspie. Latarnia Morska na Norderney nie jest zdecydowanie unikatem, który powali was na kolana. Jest raczej budynkiem w typie dość standardowym. Jednak wyrastając z trawiastych wydm nie można odmówić jej uroku. W swojej okazałości 54 m wysokości w 1874 roku (kiedy skończono budowę) robiła jednak nie lada furorę i nazywana była Wielką Latarnią Norderney. Wejście na latarnię płatne jest dosłownie kilka euro i daje panoramiczny widok na wyspę. Pod latarnię dojeżdża komunikacja publiczna – linia numer 4 i 8. Jest też możliwość zjedzenia w pobliskiej restauracji. Jeśli mamy zaś ochotę na więcej, stąd niewiele brakuje nam do cudownej, piaszczystej plaży czy dzikszej części rezerwatu. Jeśli preferujemy przyjść tu na własnych nogach – do latarni z centrum miasteczka spacerek zajmuje jakieś 6 km co daje nam mniej więcej 1,5 godziny wędrówki.

Wrak

Znajduje się dokładnie na drugim końcu wyspy i szczerze mówiąc nie jest jakąś wybitną atrakcją samą w sobie. Swego czasu zdobiły go liczne graffiti, w momencie mojego przyjazdu był tylko ciemną skorupą i po prostu ciekawostką. Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to jedne z najczęściej fotografowanych miejsc na całej wyspie. Skąd się tutaj wziął? W 1967 roku utknął na mieliźnie i tam już niestety pozostał i niszczeje. Tak jak sam wrak nie był dla mnie specjalnie zajmujący, tak zdecydowanie nie odradzę wam wycieczki na wschodni brzeg. Z okolicy wraku możemy jak na dłoni zobaczyć pobliską wysepkę Baltrum, która mami swoją bliskością. W tym miejscu mieszkają również foki, które jeśli macie szczęście będą wylegiwały się niedaleko. Zdecydowanie to one najbardziej zajęły mnie podczas wycieczki, gdyż były naprawdę blisko. 

Dotarcie do tego miejsca to wyprawa na cały dzień. Najkrótszą trasą jest Mittelweg, zaczynający swój bieg na najdalej wysuniętym na wschód parkingu na wyspie. Trasa liczy około 6 km i trzeba na nią przeznaczyć około 1,5 – 2 godzin. Jest to absolutnie przepiękna feeria widoków, które trzeba zobaczyć. Ścieżka bywa dość problematyczna i nie nadaje się na rower.

Alternatywnie wybrać się można również od strony morza – wejściem obok plaży dla nudystów Strand Oase. Trzeba niestety mieć się na baczności ze względu na pływy, wiatr i dość długą, niestety ciągnącą się jak guma plażę. Na wycieczkę (nawet idąc od strony plaży) obowiązkowo trzeba zabrać kurtkę przeciwdeszczową, cieplejsze ubrania i obuwie sportowe. Strand Oase z początku powita was miłym piaseczkiem, by po chwili wypełnić się ostrymi krawędziami zatopionych tam w piachu muszli. Ta trasa ze względu na ciężki grunt zabrała mi około 2,5 godziny.

Jedna i druga opcja zaoferuje wam niezapomniane widoki. Czy wybierzecie bezkresną, białą plażę czy bujność natury na mokradłach i wydmach, to zależy już tylko od was. Osobiście dojechałam autobusem do Strand Oase i szłam plażą w jedną stronę, wracając przez Mittelweg, co gorąco polecam.

Punkty widokowe

Na wyspie znajdziemy naprawdę sporo punktów widokowych – przede wszystkim na wschodzie wyspy. Są to zwykle naprawdę ładnie zorganizowane przestrzenie z miejscem do posiedzenia, ciekawą infrastrukturą i naprawdę pięknymi widokami. Ponadto w zasadzie pod każdym z tych punktów jest miejsce do pozostawienia roweru, a na większość z nich bez problemu dostaną się również osoby poruszające się na wózku.

Łapcie moje ulubione miejscówki:

Zuckerpad – piękny punkt z widokiem na wyspę i morze, znajdujący się dość niedaleko od krańców miasteczka – https://maps.app.goo.gl/rL3jQDjri5e7fbGZ7

Alten Postweg – znajduje się bliżej zatoki Morza Wattowego, z tego miejsca podejrzeć można całe bogate życie na pobliskich bagniskach – https://maps.app.goo.gl/yG3cXVAoFWokk4GB6

Dünensender – punkt widokowy z ciekawą infrastrukturą, dającą widoki przede wszystkim na pobliskie pagórki – https://maps.app.goo.gl/k4wynaWjh9XDZBY98

Möwendüne – najtrudniej dostępny punkt w samym środku rezerwatu na wschodzie wyspy- https://maps.app.goo.gl/RmWta1eVBdTwZV5K9

Magia zachodów

Norderney słynie z absolutnego piękna widoków, jakie oferuje. Najpiękniejsze z nich zdarzają się właśnie w tej magicznej godzinie zachodu słońca – warto wtedy znaleźć się na jednym z punktów widokowych lub piaszczystej plaży na północy wyspy.

Miasteczko Norderney

Architektura na wyspie to prawdziwe cudo. Po jakimś czasie miałam nawet swoje ukochane budynki, które pobudzały niezwykle moją wyobraźnię. Warto rozglądać się na boki, gdyż wielokrotnie przechodząc tymi samymi uliczkami napotykałam często zupełnie nowe detale. Uroku dodają im tam również pasące się a trawnikach dzikie króliki.

Spoglądając na miasteczko Norderney warto pamiętać o tym, że jest to najstarsze uzdrowisko w Niemczech. Wiele budynków na wyspie ma bardzo bogatą historię. Wśród miejsc najbardziej wartych odwiedzenia z pewnością znajdą się Conversationhaus z oranżerią wypełnioną dziełami sztuki i bardzo klimatyczną biblioteką, z której kuracjusze mogą wypożyczać książki, Marienhöhe mieszczącą jedną z najsłynniejszych restauracji na wyspie i mój absolutny faworyt – Villa Belvedere, stanowiąca historycznie miejsce letnich spotkań politycznych. Przy Conversationhaus warto przede wszystkim zwrócić uwagę na życie kulturalne dziejące się na pobliskim Kurplatz. Nierzadko organizowane są tam koncerty z darmowym wstępem, gdzie posłuchać można śpiewu i gry na instrumentach klasycznych. Będąc na wyspie nie wolno pominąć również charakterystycznego budynku Milchbar oraz Kurtheater – czyli klasycznego teatru ze smaczkiem dawnych lat, w tym momencie mieszczących lokalne kino.

Zdecydowanie nietrudno tu poczuć ducha dawnego słynnego uzdrowiska. Białe, wdzięczne budynki tworzą bardzo charakterystyczną atmosferę. Jeśli dorwiecie w swoim miejscu pobytu książkę ze zdjęciami dawnego Norderney – już nigdy nie spojrzycie na nie tak samo.

Część mieszkalna – jak lubiłam nazwać część miasteczka poza centrum – z prostymi budynkami z czerwonej cegły, to zwykle ostoja mieszkańców wyspy. Cisza, spokój, piękne kwiaty i trawniki – to część, której nie powinniście pomijać w swoich wycieczkach po mieście, bo naprawdę warto spojrzeć na Norderney holistycznie – nie tylko na żywiołowe centrum, pełne zabytkowych, urokliwych domków, gastronomii i dyskotek czy barów – ale także na tę część, gdzie nie dzieje się może aż tak wiele, ale i wiele może zaskoczyć.

Informacje praktyczne

Norderney bywa dość kapryśnym miejscem na spędzenie wakacji. Pogoda zmienia się tam jak w kalejdoskopie i warto mieć to na względzie. Kurtka przeciwdeszczowa i cieplejsze ubrania (nawet w lecie) to absolutny mus. Wiatr na wyspie zwykle może nieco dać w kość, nierzadko bywa dość porywisty i chłodny, co przeszkadza zarówno w plażowaniu, jak i jeździe rowerem.

Na wyspie Norderney najpiękniejsze plaże znajdziemy po stronie Morza Północnego. Wbrew pozorom, jeśli lato dokaże, temperatura wody bywa nawet cieplejsza niż w Bałtyku. Niestety nie są to tak bezpieczne wody i należy mieć to na uwadze. Podczas odpływu, silny prąd niekiedy dość intensywnie utrudnia wyjście z wody, do tego stopnia, iż niektórzy dopływają do falochronu i dopiero w ten sposób dochodzą do lądu. Nierzadkie są tu również prądy przybrzeżne wciągające pod wodę, czego sama doświadczyłam (na całe szczęście było dość płytko, a ze mnie niezły pływak). W niektórych miejscach w wodzie są również małe krabiki (przy falochronach) i pływające robaczki, które nazywaliśmy czyścicielkami. Nie są one gryzące, ale dość upierdliwe, ponieważ czepiają się nie tylko skóry, ale i włosów. Dość jasnym wyznacznikiem na plażach Norderney jest ilość ludzi – tam gdzie ich nie ma zwykle występują prądy i opisane wyżej stworzonka.

Jeśli sądzicie, że w ciepły dzień posiedzicie długo na plaży, to pamiętajcie, że nie tylko temperatura odgrywa tu dość istotne znaczenie. Na Norderney problemem jest także wiatr – podczas mocnych podmuchów bardzo drobniutki piasek sunie po powierzchni- wpada w oczy, włosy, może nawet konkretnie przysypać rzeczy.

Podczas wypoczynku trzeba bardzo uważać na mewy, rybitwy i wszelkie ptactwo morskie. Dość agresywnie dbają one o własne brzuchy do tego stopnia, iż potrafią wyrwać ludziom jedzenie z ręki. Szczególnie uważni musimy być na plaży i podczas posiedzeń na balkonach. Nigdy nie zostawiajmy na wierzchu jedzenia i starajmy się skonsumować nasz posiłek bez opieszałości, chociaż nawet to nie daje gwarancji na spokój.

Mało kto wie, że Norderney swego czasu stanowiło epicentrum europejskiego przemytu, stąd też dość specyficzny dobór pamiątkarski na wyspie. Przemycano towary luksusowe, które do dnia dzisiejszego są tutaj w cenie. Warto spróbować przede wszystkim specjalnej mieszanki herbaty, wyrobów z rokitnika (zwłaszcza likieru lub nalewki) czy kandyzowanego cukru w zalewie (Kluntje – wygląda cudnie). Skąd tutaj takie dobra? Czarna herbata i cukier były często chodliwym towarem w przeszłości i ich smak i zapach wtarł się w historię wyspy na stałe. Rokitnik zaś to roślina, której w całej Dolnej Saksonii jest pod dostatkiem.

Zwiedzając Park Narodowy warto zwrócić uwagę na żyjątka – liczne króliki, dość śmiałe i zaprzyjaźnione stadko danieli i ogrom ptaków. Pamiętajmy również, by nie zbaczać zbytnio z wyznaczonych ścieżek. Nawet jeśli nie śmiecimy i zachowujemy się cicho – mieszkające tam zwierzaki mają tu swój dom i ostoję i każda obecność człowieka psuje ich ład.

Zakupy spożywcze nie powinny stanowić tutaj problemu – na wyspie są dyskonty, w których kupimy większość podstawowych produktów za standardową niemiecką cenę. W restauracjach warto spróbować lokalnych owoców morza. Pamiętajmy, że nierzadko w bardziej obleganych lokalach wymagana jest rezerwacja i bardzo często akceptuje się tam tylko gotówkę.

Jeśli chcielibyśmy wypożyczyć kosz plażowy na cały dzień – zapłacimy około 14 euro. Jeśli marzy nam się w takim koszu cały tydzień – zapłacimy tylko nieznacznie taniej – około 12 euro za dzień. Na stronie internetowej można wybrać sobie punkt, w którym chcemy dokonać rezerwacji. Fajną alternatywą są również kosze plażowe do spania na plaży.

W sierpniu zazwyczaj Norderney ożywa podczas festiwali koncertowych, które cieszą się rosnącą popularnością. Nierzadko również w muszli koncertowej w mieście można spotkać liczne koncerty, występy czy pokazy filmowe. Miasteczko w sezonie dba o to, by zdecydowanie nikt się tam nie nudził.

Bardzo popularnymi rozrywkami na Norderney są lekcje windsurfingu – odbywają się one w płytkiej zatoce od strony Morza Wattowego na południu wyspy. Sporo jest również kitesurferów, dla których kapryśna pogoda wyspy to niekiedy bajkowa sceneria dla popisu umiejętności. Z wodnych atrakcji bardziej pod kontrolą – możliwe jest również wyjście do Bade Haus – basenu do popływania, znajdującego się w jednym ze starszych budynków miasta.

Wieczorami w zatoce spotkać można ludzi w kaloszach i kolorowych kapotach – są to poszukiwacze małż, których wyspa ma zdecydowanie pod dostatkiem – dla zainteresowanych odbywają się również swoiste safari – gdzie pracownicy Parku Narodowego poprowadzą nas na wybrzeże i pokażą najciekawszych mieszkańców wód.

Na wyspie niestety mamy dość uciążliwy podatek klimatyczny. Kosztuje on niestety 3 – 4 euro za dzień (w zależności od tego czy jest to wysoki czy niski sezon). Jak się go płaci? Każdy, kto dostaje się na wyspę dostaję twór nazwany kartą NorderneyCard. Dostaniesz ją automatycznie przy zakupie biletu na prom, jeśli dostałeś się tu innym środkiem transportu – należy zgłosić się do odpowiedniego punktu. Zaletą posiadania karty z pewnością będzie korzystanie z wielu zniżek na usługi czy produkty – w tym na przykład na komunikację miejską, saunę, gimnastykę na plaży, wstęp do Bade Haus itp. Stąd również zarządcy wyspy wiedzą dokładnie, kiedy przyjechałeś i będą w stanie rozliczyć cię przy wyjeździe. Zapłacić można w porcie przed odpływem promu lub w wielu automatach rozmieszczonych po wyspie. Kartę można zamówić z wyprzedzeniem (szczerze powiem, że nie mam pojęcia, po co jest ta opcja). Jeśli bilet na prom kupowaliśmy online – naszą kartą będzie bilet elektroniczny.

Na wyspie zdecydowanie zwróci waszą uwagę charakterystyczne powitanie dla północnych Niemiec – Moin!

Odpoczynek nad morzem

Plaże na wyspie dosłownie czarują swoim urokiem – jak można się w nich nie zakochać? Są takie dni na Norderney, kiedy żal nie wychodzić z pokoju. Osobiście wolałam bardziej na wschód wysunięte plaże – bliżej mojej kwatery, ale i zdecydowanie spokojniejsze. Dla szalonych jest też plaża dla nudystów – na której nigdy nie widziałam żadnej nagiej osoby.

Przydatne linki